Co siedzi w głowie singla z odzysku?

Single z odzysku to osoby, które były już w związkach i były to związki nawet udane, zawsze długotrwałe, ale coś w końcu się stało i związek się rozpadł. Single z odzysku mają już czterdzieści kilka lat na karku, albo nawet więcej.

Ostatnie randki widzieli jeszcze w minionym tysiącleciu, co może brzmieć zabawnie, ale jest jak najbardziej prawdą. Budzą się nagle w nowej rzeczywistości i zastanawiają się, co dalej. Czasami szukają miłości, kiedy indziej nie wychodzi im to za dobrze, a czasami boją się w ogóle zacząć. Z rozmów z takimi osobami wyłaniają się ciekawe fakty.

Niska samoocena

Zazwyczaj największą barierą dla osób poszukujących nowych znajomości za pomocą portali randkowych jest bardzo niska samoocena. W wieloletnich związkach zazwyczaj bowiem nie zastanawiamy się nad swoją atrakcyjnością, a raczej żyjemy razem i jest to dla nas swoiste status quo. Normalność. Potem nagle przychodzi krach, załamanie i zostajemy sami. Nie mamy już dwudziestu kilku lat i pojawia się realny problem. „Stara baba” będzie ruszała w miasto? „Facet z brzuszkiem” ma iść na podryw? Randki online oczywiście w mniejszym stopniu akcentują kwestię wyglądu, ale zawsze o tym pamiętamy.

Druga kwestia to sam fakt rozstania. W szczególnie złej sytuacji są kobiety. Kiedy to mężczyzna zostaje porzucony, najczęściej związane jest to z sytuacją powoli umierającego związku, który w końcu się rozpadł. Kiedy jednak to kobieta traci partnera, niemal zawsze w tle są inne kobiety. Klasyczny schemat wymiany na lepszy model, czasami całkiem bezczelny i bezwstydny. Wtedy można się naprawdę załamać i uwierzyć, że już się do niczego nie nadajemy.

Faza domatora

Jak to było przed czasami, kiedy pojawił się związek? Ciągła aktywność, przygody, poznawanie świata. A potem? Raz lub dwa razy do roku na wakacje i poza tym w zasadzie nic więcej. Człowiek stał się domatorem. W jaki sposób nie wychodzić poza dom i dalej szukać miłości?

Są randki internetowe, ale oczywiście nie o to tutaj chodzi. Osoby samotne często zastanawiają się, w jaki właściwie sposób mają wrócić na „rynek”, skoro nie za bardzo chce im się na ten „rynek” wychodzić. Wolą siedzieć w domu.  Po prostu odzwyczaili się od randkowania i wcale nie chcą do niego wracać. W rzeczywistości nie jest to jakaś wielka przeszkoda, ponieważ można całkiem spokojnie randkować na portalu internetowym, a potem się spotykać u siebie w domu. Wcale nie trzeba chodzić na łyżwy czy skakać na bungee.